Kilka minut po południu w czwartek 12 czerwca goście zebrani w Sali Rady Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego gromkimi brawami powitali Profesora Włodzimierza Wójcika i Jego Rodzinę. Okazja do świętowania była bowiem szczególna! W tym roku przypada podwójny jubileusz Profesora: trzydziestolecie pracy w Uniwersytecie Śląskim i siedemdziesiąta pierwsza rocznica urodzin.

Najtrudniej jest mówić o człowieku, którego się zna od tak dawna, że myśli się o nim przede wszystkim w kategoriach własnej biografii. Profesor Włodzimierz Wójcik jest Mistrzem mojej uniwersyteckiej młodości i dojrzałości. - tymi słowami rozpoczął prezentację sylwetki Jubilata prof. dr hab. Marian Kisiel - Dyrektor Instytutu Nauk o Literaturze Polskiej Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego.

     I rzeczywiście prezentacja biografii to niełatwe zadanie, kiedy mamy do czynienia z pokaźnym i wartościowym dorobkiem naukowym i tak niepowtarzalną osobowością twórcy…Włodzimierz Wójcik urodził się w Łagiszy (obecnie dzielnica Będzina) w 1932 roku. Ukończył Śląskie Techniczne Zakłady Naukowe, później filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Najpierw był nauczycielem języka polskiego, a po doktoracie u prof. Jana Nowakowskiego - podjął w 1969 roku pracę na polonistyce UJ. W 1973 wrócił do Zagłębia, współtworząc Wydział Filologiczny Uniwersytetu Śląskiego. Pełnił rozmaite funkcje: pierwszego prodziekana i - później - dziekana Wydziału, a także - w różnych latach - wicedyrektora i dyrektora Instytutu Literatury i Kultury Polskiej. W 1981 roku założył na polonistyce Zakład Literatury Współczesnej - kontynuował prof. dr hab. Marian Kisiel.

Profesor Włodzimierz Wójcik
Profesor Włodzimierz Wójcik

     Swoje zainteresowania badawcze koncentruje Włodzimierz Wójcik wokół twórczości Zofii Nałkowskiej (O "Granicy" Zofii Nałkowskiej, popularnonaukowa edycja Granicy w Bibliotece Narodowej, liczne szkice zebrane w tomie Estetyzm - realizm - polityka), Tadeusza Borowskiego (Opowiadania Tadeusza Borowskiego), Zofii Romanowiczowej (W Polsce i na obczyźnie. O twórczości Zofii Romanowiczowej), skamandrytów (Skamandryci i inni nad Sekwaną), Tadeusza Różewicza i Leopolda Staffa (Staff i Różewicz. Studia historycznoliterackie), Emila Zegadłowicza (Zegadłowicz po latach), czy wreszcie osoby Józefa Piłsudskiego (Nadzieje i złudzenia. Legenda Piłsudskiego w polskiej literaturze międzywojennej oraz Pisarz i Komendant. Literacka legenda Piłsudskiego). Wymienione tytuły to zaledwie najważniejsze pozycje książkowe Włodzimierza Wójcika, nie sposób bowiem wymienić w tym miejscu wszystkich artykułów, wykładów krajowych i zagranicznych (m.in. w Paryżu, Neapolu, Budapeszcie), szkiców historycznoliterackich czy recenzji…

     Segmentowana datami, stanowiskami i choćby najistotniejszymi tytułami książek biografia zawsze brzmi sucho i nigdy nie oddaje charakteru człowieka. Dlatego też prof. dr hab. Marian Kisiel dookreślał: Delikatność i powściągliwość Profesora. O książce, która nie wzbudziła jego zainteresowania, mówi "pożyteczna". O koncepcji nie najwyższych lotów, lecz mającej w sobie iskrę oryginalności: "zasadna". O badaczu, błąkającym się po opłotkach myśli, że "bezustannie poszukuje". O kimś, kto nie ulega modnym teoriom, że "rozsądny".

     Następnie głos zabrali przedstawiciele licznie reprezentowanych na sali władz uniwersyteckich. I tak, zwracając się do Profesora, Rektor Uniwersytetu Śląskiego prof. dr hab. Janusz Janeczek powiedział: …jest Pan jednym z Mistrzów tego Uniwersytetu, których tak bardzo potrzebujemy, prof. dr hab. Wiesław Banyś - Prorektor Uniwersytetu Śląskiego - wskazywał na zasługi Jubilata przy tworzeniu Wydziału Filologicznego UŚ, a przywołując relację "mistrz - uczeń" podkreślał nie tylko talenty naukowe, organizacyjne i dydaktyczne Profesora, ale także cechy "czysto ludzkie". Prof. dr hab. Piotr Wilczek, dziś Dziekan Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego, a kiedyś student Profesora Włodzimierza Wójcika wspominał, że korzystał z wiedzy Profesora jeszcze przed swoimi studiami uniwersyteckimi, mówił: zawsze odbieraliśmy Pana Profesora jako człowieka dobrego, nigdy nie dotyczyły Pana intrygi i zawiści, zawsze mieliśmy wsparcie w Pańskiej dobroci, mądrości i sprawiedliwości, wyrażonej często w formie krótkiego żołnierskiego podsumowania.

     Momentem kulminacyjnym uroczystości jubileuszowej było przekazanie Profesorowi, dedykowanego specjalnie Jemu, tomu Godność i styl - książki wyjątkowej, bo będącej, co podkreślał prof. dr hab. Marian Kisiel, "darem serca". Natomiast w prezencie od pracowników Zakładu Literatury Współczesnej Instytutu Nauk o Literaturze Polskiej, którego Profesor Włodzimierz Wójcik był twórcą i długoletnim kierownikiem, otrzymał On portret autorstwa Lucjana Dyląga.

Wśród zgromadzonych stoi prof. dr hab. Marian Kisiel - Dyrektor Instytutu Nauk o Literaturze Polskiej, po jego prawej stronie siedzi Jubilat
Wśród zgromadzonych stoi prof. dr hab. Marian Kisiel
- Dyrektor Instytutu Nauk o Literaturze Polskiej,
po jego prawej stronie siedzi Jubilat

     Później przyjaciele Profesora wspominali wspólne czasy studenckie, współpracownicy gratulowali dorobku naukowego, dziękowali za lata pracy, za dar bycia wielkim człowiekiem jak powiedziała Barbara Panek - Kierownik Dziekanatu Wydziału Filologicznego UŚ. Wśród listów nadesłanych przez gości, którzy nie zdołali osobiście złożyć życzeń Profesorowi, znalazły się depesze między innymi od prof. dr. hab. Marka Trombskiego - Rektora Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej, prof. dr hab. Anny Węgrzyniak, prof. dr. hab. Janusza Kryszaka, prof. dr. hab. Henryka Markiewicza, prof. dr. hab. Jerzego Smulskiego, prof. dr hab. Eugenii Łoch i prof. dr. hab. Andrzeja Zawady.

     Profesor znany ze swego - często podkreślanego w czasie uroczystości - "żołnierskiego stylu" i tym razem mówił krótko… Jego wypowiedź była jednak nie tylko treściwa. Była też wzruszająca choć nie sentymentalna, mądra choć nie mentorska, oficjalna choć nie pozbawiona akcentów osobistych. Myślę, że jedno zdanie przemówienia Włodzimierza Wójcika szczególnie utkwiło gościom w pamięci. Dziękując zebranym Profesor powiedział: patrząc na Was nasuwa mi się na myśl tylko jedno słowo - miłość. I kolejny raz przekonaliśmy się, że dla Profesora zawsze najważniejszy jest człowiek…

     Było też tradycyjne "Sto lat, sto lat…", toast wzniesiony za zdrowie i pomyślność Jubilata, łzy wzruszenia, gorące i życzliwe słowa, morze kwiatów, napisane i prozą i wierszem życzenia, gratulacje i podziękowania. A późniejszym, już całkowicie prywatnym, rodzinnym prawie, rozmowom i wspomnieniom najpierw na piątym piętrze w "sali z tarasem", a następnie piętro niżej w pokoju 418 - nie było końca…

(FOTO): Bożena Szałasta-Rogowska Wójcik Kisiel.jpg - Wśród zgromadzonych stoi prof. dr hab. Marian Kisiel - Dyrektor Instytutu Nauk o Literaturze Polskiej, po jego prawej stronie siedzi Jubilat. Wójcik.jpg - Profesor Włodzimierz Wójcik.


+++

Jacek Gałuszka

PORANEK POETYCKI

     13 kwietnia o godzinie 9. 00 w Sali Rady Wydziału Filologicznego przy Placu Sejmu Śląskiego 1 doszło do długo wyczekiwanego spotkania studentów i pracowników naukowych z mieszkającą od kilku lat w Wiedniu poetką, a także autorką małych form prozatorskich, sztuk teatralnych i tekstów piosenek, Ewą Lipską. Obecny pobyt autorki Wierszy i Żywej śmierci w kraju związany był przede wszystkim z promocją jej najnowszego zbioru poetyckiego 1999, który staraniem "Wydawnictwa Literackiego" trafił dopiero co na półki księgarskie.
Ewa Lipska w objęciach prof. Włodzimierza Wójcika
Ewa Lipska w objęciach prof. Włodzimierza Wójcika

     I właśnie od przeczytania i skomentowania przez poetkę kilku z dwudziestu jeden liryków wypełniających ten jakże ważki w kontekście schyłku tysiąclecia tom, rozpoczęła się pierwsza część wtorkowego spotkania.

     Drugą natomiast wypełniła bez reszty ożywiona dyskusja. Otworzył ją i zainicjował, prowadzący całe spotkanie, dr Marian Kisiel. Zanim jednak doszło do bezpośredniej i bardzo przyjaznej rozmowy poetki zwłaszcza z wielbicielkami jej talentu, ujawniła ona zebranym, iż siedzący tuż obok niej, prof. dr hab. Włodzimierz Wójcik, kierownik Zakładu Literatury Współczesnej, był w swoim czasie jej polonistą w nowohuckim liceum i członkiem jury konkursu poetyckiego, na który przesłała swój pierwszy wiersz. Te skądinąd ciekawe informacje nadały spotkaniu dodatkowego znaczenia i wartości. Bardzo mocno i wyraziście zaakcentowały bowiem to, co murom uniwersyteckim jest niezwykle bliskie, a mianowicie szczególną ważność relacji: nauczyciel - uczeń, mistrz - czeladnik oraz zawsze aktualną problematykę pokoleń.
I my tam byliśmy...
I my tam byliśmy...

     Pytań do Lipskiej było wiele. Najogólniej podzielić je możemy na dwie kategorie. Na te dotyczące m. in. początków jej "kariery" pisarskiej i związków z "Pokoleniem 68", i na te dotykające kwestii związanych z współczesnością i najbliższą przyszłością, końcem wieku. Wśród tych ostatnich były zarówno takie, które dotyczyły zagadnień religijnych, filozoficznych, jak i te, które podnosiły sprawę Kosowa i wojny w Jugosławii.

     W spokojnych i wyważonych słowach poetka odpowiedziała na wszystkie pytanie. Niejednokrotnie swoje wypowiedzi okraszała anegdotami literackimi. Bohaterami tych krótkich i bardzo dowcipnych opowiadań byli: Wisława Szymborska, Sławomir Mrożek i Jarosław Iwaszkiewicz.

     Po oficjalnym zamknięciu spotkania, rozmowy kontynuowane były w kuluarach. W tym samym czasie autorka słynnego manifestu pokoleniowego lat sześćdziesiątych My cierpliwie podpisywała swoje książki.



+++


PRZEMÓWIENIE PROFESORA WŁODZIMIERZA WÓJCIKA NA XXXIV INAUGURACJI ROKU AKADEMICKIEGO NA WYDZIALE FILOLOGICZNYM UNIWERSYTETU ŚLĄSKIEGO 2 PAŹDZIERNIKA 2006 ROKU
(GÓRNOŚLĄSKIE CENTRUM KULTURY, KATOWICE, PL. SEJMU ŚLĄSKIEGO 2)


===================================================


     Panie Rektorze, Panie Dziekanie
     Wysoka Rado,
     Dostojni Goście: Przedstawiciele władz państwowych,
     samorządowych, przedstawiciele bratnich Uczelni,
     Drodzy Nauczyciele akademiccy,
     Ukochana młodzieży...


     Staję przed Wami, ja emerytowany już profesor zwyczajny Uniwersytetu Śląskiego, prawdziwie wzruszony. Po raz drugi uczestniczę w uroczystym rozpoczęciu roku akademickiego Wydziału nie mając zaplanowanych zajęć dydaktycznych, które nota bene przez dziesięciolecia pracy wielekroć mnie po prostu uskrzydlały. Mając teraz więcej czasu bardziej intensywnie współpracuję - w wymiarze uczelnianym i ogólnopolskim - z moimi dawnymi uczniami a obecnie serdecznymi przyjaciółmi. Dylematy człowieka w podeszłym wieku staram się rozwiązywać łącząc racjonalny wysiłek fizyczny z codzienną pracą twórczą.
     Dzisiejsza inauguracja roku akademickiego 2006/2007 w naszej Uczelni znaczona jest dopływem życiodajnego żywiołu do naszej wielkiej wspólnoty akademickiej. Oto witamy, oprócz zadomowionych tu studentów i wspaniałych nauczycieli akademickich, nowy rocznik tych, którzy w progi Uniwersytetu Śląskiego wstępują po raz pierwszy.
     Nasz Uniwersytet, tak jak każda inna uczelnia akademicka, przypomina przekrój dorodnego, wspaniale zakorzenionego drzewa. Są tam słoje starsze, narastające młodsze, ale tuż pod korą mamy życiodajną miazgę, która jest rękojmią dalszego wzrostu. W uczelni podobnie. Na wielką wspólnotę akademicką składają się nie tylko żyjący jej członkowie. Ci, co odeszli, zostają w naszej pamięci jako wielkie drogowskazy i podpory moralne. Podobnie jest z całymi rzeszami emerytów, nauczycieli akademickich, doktorów honorowych, służb administracyjnych i pomocniczych. Do tej społeczności należą dziesiątki tysięcy absolwentów, którzy w Polsce i w świecie swoją fachowością i ofiarnością w twórczym działaniu głoszą chwałę śląskiej uczelni. Aktualnie czynni nauczyciele akademiccy i studenci mają przed sobą ambitne powinności. Jakie?
     Wydaje się, że należy hołdować cnocie dyscypliny, pracowitości, dobrej organizacji pracy, pomysłowości i otwartości. Warto mieć na względzie formułę: region (Śląsk, Zagłębie), Polska, świat. Ludzie uniwersytetu obracają się w sferach uniwersalistycznych, ale nie negują tego, co swojskie i "domowe". Można zachwycać się Alpami, Kordylierami, jeziorem Huron, ale widzieć swojską urodę Giewontu i Diablaka w paśmie babiogórskim, czy tatrzańskiego Morskiego Oka. Badanie kawałków gruntu księżycowego nie wyklucza wcale potrzeby pochylenia się nad formami skalnymi naszej Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Świat jest piękny, piękna jest i Polska. Podziwiamy Palermo, Asyż, Kolonię, Toronto, ale jednocześnie godne podziwu są nie tylko Kraków, Warszawa, Gdańsk, Wrocław, czy Poznań, ale takie przytulne miejscowości, jak Bochnia, Kluczbork, Ujsoły, zabrzańskie Kończyce, Wadowice, Pińczów, Siewierz, Kazimierz Dolny i setki innych. Dla człowieka twórczego, z otwartymi oczyma nie ma prowincji, nie ma też starości. Uniwersytet to wspólnota pokoleń wzajemnie się wspierających wedle wskazań wybitnego naszego rodaka, Profesora Kotarbińskiego, który fundował cudowną doktrynę "dobrej roboty". Człowiek uniwersytetu potrafi patrzeć na świat krytycznie, ale i z nadzieją, umie patrzeć dociekliwie, wiele rzeczy przyjmować z dezaprobatą, ale jednocześnie mieć w sobie nieprzebrane pokłady miłości.
     Trzeba kończyć to krótkie wystąpienie. Muszę przyznać, że krótkich form wypowiedzi przez lata uczyłem się od takiego mistrza, jakim jest nasz honorowy doktor, Tadeusz Różewicz. To z upoważnienia Świetnej Rady Wydziału Filologicznego oraz Wysokiego Senatu Uniwersytetu Śląskiego miałem zaszczyt być jego promotorem-laudatorem.
     W stosunku do studentów dzisiaj obecnego tutaj pierwszego roku pod względem wieku należę do pokolenia nie tyle Ich rodziców, co bardziej dziadków. Sadzę, że mój stan senioralny upoważnia mnie na koniec do wprowadzenia takiej oto uroczystej formuły:
     Niech LOS sprawi Wam długie, piękne, mądre, szczęśliwe i prawdziwie radosne życie. Tego właśnie Wam z całego serca życzę...